Wczoraj przed południem wraz z Krzysztof Mulawa wziąłem udział w pogrzebie sierż…

Podobne

Udostępnij


Wczoraj przed południem wraz z Krzysztof Mulawa wziąłem udział w pogrzebie sierżanta Mateusza Sitka. Wydarzenie to zapamiętam z wielu powodów do końca życia. Pozwólcie, że napiszę kilka słów.

Sprawa ma dla mnie wymiar osobisty nie tylko dlatego, że od początku kryzysu na granicy wspieramy jej obrońców, ale dlatego że w tym samym kościele w malutkim Nowym Lubielu byłem niecałe dwa lata temu na ślubie Mateusz Bożydar Marzoch, który pochodzi z tej samej gminy, a ich rodziny się znają. Co więcej żona mojego kierowcy także pochodzi z tej samej wsi.

W pogrzebie wzięło udział kilka tysięcy ludzi, wśród nich prezydent Andrzej Duda, minister Władysław Kosiniak-Kamysz, szef Sztabu Generalnego Wiesław Kukuła wielu dowódców, żołnierzy, biskupów oraz księży. Sporo Polaków przyjechało z daleka, nie zmieścili się ani w kościele, ani nawet na terenie kościoła. Wielu auta musiało zostawić daleko i dojść na piechotę.

Uroczystość rozpoczęła się od poinformowania o pośmiertnym awansie i nadanych Mateuszowi odznaczeniach. Następnie ksiądz który chrzcił Mateusza, być może proboszcz, wygłosił krótkie wspomnienie. Zakończył wypowiedź mocnym akcentem: „Na usta ciśnie się pytanie: Czy imigrant który tu się pcha ma mieć więcej praw niż żołnierz broniący granic Polski?” (cytuję z pamięci). Odpowiedzią była jedynie przejmująca cisza.

Z przemówień i wspomnień na temat Mateusza wyłania się obraz młodego bohatera, bynajmniej nie z przypadku, ale ukształtowanego przez wspólnotę lokalną o bardzo silnie zakorzenionej tradycji patriotycznej (to nie pierwszy bohater z tych stron), przez silną katolicką rodzinę, przez pasję do wojska oraz przez samo Wojsko Polskie, najpierw Terytorialsi, później 1 Warszawska Brygada Pancerna i Akademię Sztuki Wojennej. Chciałbym aby postać Mateusza została przez kogoś opisana, aby zostały zebrane relacje jego rodziny i kolegów, aby mógł on być wzorem dla innych. Mam wrażenie że tacy młodzi i gotowi do poświęceń idealiści jak ś.p. Mateusz są zupełnie nieobecni w sferze medialnej. Proszę, zmieńmy to!

Ogromne wrażenie zrobiło na mnie przemówienie mamy Mateusza, która jest, być może, moją rówieśniczką. Przemawiała z tak ogromnym spokojem, tak mądrze i jasno, że trudno to opisać. Fragmenty jej wystąpienia opublikował profil Sztab Generalny WP. Jej wystąpienie było nie tylko wielkim świadectwem patriotyzmu i miłości do syna, akceptacji jego wyboru poświęcenia swego życia, ale także wiary w sens służby Bogu i Ojczyźnie, sens realizowania swojego powołania, nawet jeśli ceną jest życie. W wypowiedzi pani Emilii nie było buntu, ale akceptacja i troska o resztę żołnierzy służących na granicy, a także o przyszłość Polski. Imponująca postawa w obliczu takiej straty.

Następna rzecz warta odnotowania to dobre relacje rodziny i dowódców. Postawa generała dowódcy 1 Warszawska Brygada Pancerna, wspierającego mamę Mateusza, długa lista podziękowań od rodziny dla ludzi z wojska, nazywanie kolegów syna z wojska „rodziną”. Ten obraz kontrastował z różnymi negatywnymi stereotypami na temat wojska.

Silne wrażenie robiła dostojność i powaga całej ceremonii, złożonej zarówno z katolickich rytuałów jak i wojskowej oprawy. Dobra organizacja całości. Liczne uczestnictwo żołnierzy i cywili. Atmosfera wyciszenia. Mądre kazanie biskupa. Mocne przemówienie prezydenta. Salwa honorowa. Odtworzenie utworu nagranego przez żołnierzy dla upamiętnienia Mateusza. Kondolencje dla rodziny.

Takie wydarzenie coś zmienia w człowieku. Trudno wyrazić słowami wszystkie myśli i emocje.

Chciałbym wyrazić ogromny szacunek dla rodziny i wspólnoty lokalnej gminy Rząśnik, które wychowały takiego człowieka jak Mateusz. Dzięki takim rodzinom i takim wspólnotom Polska trwa.



Źródło

10 KOMENTARZE

  1. Jakby to na mnie trafiło, wszystkich przez których ten chłopak zginął wygoniłabym z pogrzebu. Podziwiam tą matkę. Piszę tak , bo mam wnuka w jego wieku , niestety też mu się spodobało wojsko , też czasami był na tej granicy.

spot_img