Niestety nie mogłem być na sobotnim Forum Wolnościowym w Sejmie, ale cieszę się …

Podobne

Udostępnij


Niestety nie mogłem być na sobotnim Forum Wolnościowym w Sejmie, ale cieszę się bardzo, że mogłem dołożyć swoją cegiełkę do jego organizacji. Z relacji kolegów i zdjęć widzę, że wyszło świetnie, a wystąpienie Sławomir Mentzen trafiło idealnie w to, co wielu z nas od dawna myśli.

Jesteśmy głodni sukcesu. Prawdziwego, dużego sukcesu politycznego, który spowoduje, że środowiska wolnościowe będą miały realny wpływ na to, co dzieje się w Polsce. Ten sukces miał nadejść 15 października, ale się nie udało. W każdym razie nie udało się zdobyć tylu mandatów, które miałyby głos decydujący. Teorii dlaczego tak się stało narodziło się mnóstwo, ale tylko jedna z nich jest oparta jest na faktach, obiektywnej ocenie sytuacji i rzeczywistych emocjach wyborców.

Ludzie chcą głosować na normalne partie. Chcą, by ich poseł, minister czy premier był po prostu normalnym człowiekiem, który nie gada im o jedzeniu psów czy kobiecie jako dobytku mężczyzny. Nasze wzrosty do lipca 2023 pokazały, że jest głód nowej, zdroworozsądkowej formacji, która rozbije duopol PO-PiS. Ja do lipca/sierpnia 2023 roku na własnej skórze odczuwałem zainteresowanie i sympatię masy ludzi, z którymi rozmawiałem na ulicy, na bazar, na spotkaniach itd. Aż w pewnym momencie zacząłem dostawać pytania, dlaczego chcę zjeść psa, dlaczego uważam kobiety za przedmiot i na koniec, czy oddałbym swoje dziecko w ręce pedofila. Ludzie, którzy wcześniej mnie popierali, zaczęli się jeden po drugim odwracać, bo przecież nie będą głosować na tych wariatów. I nagle wszystkie sensowne postulaty przestały mieć znaczenie. Cały plan kampanii przestał mieć znaczenie. Staliśmy się wariatami, takimi, że wstyd się przyznać przy rodzinie, że się na nas głosuje. Tak oto straciliśmy szansę na te wymarzone 12% i więcej.

Dlatego podpisuję się obiema rękami pod tym, co mówi Sławek. Nasza idea jest niesamowicie istotna. Wolność, własność i sprawiedliwość muszą być wyryte w naszych sercach i umysłach, ale obok tego musi iść pragmatyzm. Bez niego będziemy dalej zastanawiać się, czy na koniec kampanii zostanie odpalony protokół 1% i co to tym razem będzie. Chciałbym pójść na tydzień przed wyborami do telewizji ze świadomością, że tym razem nie będę się tłumaczył, dlaczego nasi kandydaci chcą, żeby Putin wygrał wojnę.

Nie minęło jeszcze słynne sto dni Tuska, a już widać jak na dłoni, że żadnej realizacji obniżek podatków nie będzie. Jest olbrzymia przestrzeń polityczna dla środowisk wolnościowych, wolnorynkowych. Można ją wypełnić po brzegi, jeśli tylko ludzie nie będą w nas widzieli zjadaczy psów nienawidzących kobiet. To samo w sobie nie jest trudne, bo zdecydowana większość z nas nie wygłasza tak odjechanych teorii. Trzeba po prostu rozumieć, po co się jest w polityce. Być może niektórzy powinni zamiast w partię, angażować swój wysiłek w fundacje, instytuty i kółka naukowe, skoro zamiast dobrego wyniku w wyborach, marzy im się kontrrewolucja dusz i umysłów. Mnie się raczej marzy taka kampania, w której nie będę dostawał pytań o dziwaczne wypowiedzi kolegów z listy.

Budujmy normalne, wolnorynkowe środowisko polityczne!



Źródło

2 KOMENTARZE

  1. Dobrze Pan wie, że JKM nie powiedział ani słowa o tym, że kobiety są dobytkiem. Czy tak trudno to sprostować? Co do Rosji: to Korwin miał rację w wielu sprawach. Rozumiem, że nie o prawdę tutaj chodzi? Z „piątki Mentzena” też trzeba się tłumaczyć. Podwójne standardy?

spot_img

Dołącz do
Konfederacji Korony Polskiej

Partia polityczna konserwatywnych tradycjonalistów.
Dla Wielkiej, Dumnej, Suwerennej, Bogatej Polski.
ZOSTAŃ CZŁONKIEM
Możesz zostać również sympatykiem
close-link
Kliknij Tutaj