Księdza Tadeusza znałem dobrych kilkanaście lat. Nasze drogi przecinały się wiel…

Podobne

Udostępnij


Księdza Tadeusza znałem dobrych kilkanaście lat. Nasze drogi przecinały się wielokrotnie. Każde spotkanie było dla mnie ważne bo Ksiądz Tadeusz zawsze miał coś istotnego, mądrego i dobrego do powiedzenia.

Myślę, że dziś, widząc te wszystkie hołdy, jakie są mu składane niemal przez wszystkich, jako człowiek wielki ale zarazem skromny powiedziałby coś mniej więcej takiego: „nie zajmujcie się mną tylko sprawami, którymi ja się zajmowałem”.

Nie prześlizgujmy się po Jego postaci tylko krótkim westchnieniem czy polubieniem wspomnienia w mediach. Wejdźmy na Jego profile w mediach społecznościowych, wejdźmy na jego stronę internetową, na której dzielił się swoimi przemyśleniami, prześledźmy wpisy z ostatnich miesięcy, lat. Posłuchajmy i poczytajmy wypowiedzi. Nie tylko dzisiaj. Jest ich naprawdę mnóstwo a wszystkie cenne.

– – –

Tak, Księże Tadeuszu, sądzę, że tego właśnie byś chciał. Ale pozwól, że przypomnę o tych sprawach przez pryzmat Twojego niezwykłego życiorysu.

Kim byłeś? Gdyby stawiać z osobna pomnik każdej części Twojej działalności, zebrałoby się ich wiele. Zdumiewająco wiele jak na życie jednego człowieka.

Byłeś wybitnym Polakiem, gorliwym patriotą, zawsze zaangażowanym w narodowe sprawy, zawsze trzeźwo i spokojnie ale zdecydowanie oceniającym naszą rzeczywistość. Od najmłodszych lat, już jako kleryk i student w latach 70. odważnie stanąłeś przeciwko reżimowi, byłeś działaczem opozycji w PRL. Służba Bezpieczeństwa inwigilowała Cię przez całe lata 80. Byłeś prześladowany, zastraszany i dwukrotnie brutalnie pobity przez komunistycznych oprawców. Nigdy nie kłaniałeś się żadnej władzy i śmiało walczyłeś o słuszne sprawy niezależnie od tego kto rządził, aż do ostatnich swoich dni.

Byłeś wybitnym Polakiem ormiańskiego pochodzenia, duszpasterzem Ormian, absolwentem Papieskiego Kolegium Ormiańskiego w Rzymie. Kontynuatorem wielkiej historii tej społeczności, która, choć przybyła do Polski wieki temu z dalekich stron, wspaniale zintegrowała się, zespoliła z polskością, stała się jej nieodłączna częścią. Tak jak Twój wielki poprzednik, ks. Józef Teodorowicz, arcybiskup ormiański Lwowa a zarazem poseł Narodowej Demokracji w II RP, łączyłeś dumę ze swojego pochodzenia z żarliwą postawą polskiego patrioty. Działałeś na rzecz ormiańskiej kultury, liturgii, dziedzictwa.

Byłeś wybitnym Polakiem ormiańskiego pochodzenia, dumnym ze swoich kresowych korzeni. Walczącym o pamięć o polskich Kresach Wschodnich. Przez cały okres swojej działalności, jako przedstawiciel drugiego pokolenia Polaków wypędzonych z Kresów, dbałeś o nasze dziedzictwo, o naszą wspólną tożsamość. Stałeś się postacią najbardziej szanowaną, znaną, łączącą wszystkich Kresowian w Polsce i na świecie. Niestrudzenie walczyłeś o pamięć, odważnie występowałeś przeciw próbom gloryfikacji zbrodniarzy z ukraińskich formacji OUN-UPA, nigdy nie zapominając też o sowieckich i rosyjskich zbrodniach na Kresach.

Twoi rodzice byli świadkami ludobójstwa a wśród Twoich krewnych było wiele ofiar ale walczyłeś o pamięć wszystkich, pomordowanych tylko za to, że byli Polakami. Byłeś naszym duchowym przywódcą i niekwestionowanym autorytetem wszystkich Kresowian w Polsce.

Jako kapłan katolicki wykazywałeś się niezłomnością i pryncypialnością. Tak jak przy działalności opozycyjnej czy kresowej nie wahałeś się piętnować agentury i nadużyć w Kościele. Jednocześnie stałeś się założycielem wielu wspaniałych dzieł dobroczynnych z Fundacją im. Brata Alberta na czele. Niosłeś ogromną pomoc potrzebującym, niepełnosprawnym, bezdomnym, chorym. Na co dzień urzeczywistniałeś postawę dobrego Samarytanina.

W swoim o wiele za krótkim życiu byłeś poetą, pisarzem, historykiem, księdzem, duszpasterzem, działaczem opozycyjnym, społecznikiem, duszpasterzem Ormian, działaczem kresowym i duszpasterzem Kresowian, komentatorem, publicystą, działaczem charytatywnym i organizatorem konwojów humanitarnych. Byłeś Kapłanem-Wojownikiem.

Mimo ciężkich doświadczeń i dekad spędzonych często na „uderzaniu głową w mur” nigdy nie opuściło Cię poczucie humoru, ta typowo kresowa wesołość, pogoda ducha, życzliwość. Nie uległeś zgorzknieniu. Do ostatnich chwil pracowałeś, działałeś, walczyłeś. Dawałeś nam przez tyle lat piękny, wspaniały przykład.

Spoczywaj w pokoju, Kapłanie-Wojowniku. Nie mogę ukryć swego rodzaju żalu do Pana Boga, że zabrał Cię tak szybko, ale jednocześnie głęboko wierzę, że za wszystko hojnie Cię wynagrodzi.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światłość wiekuista niechaj mu świeci



Źródło

43 KOMENTARZE

spot_img

Dołącz do
Konfederacji Korony Polskiej

Partia polityczna konserwatywnych tradycjonalistów.
Dla Wielkiej, Dumnej, Suwerennej, Bogatej Polski.
ZOSTAŃ CZŁONKIEM
Możesz zostać również sympatykiem
close-link
Kliknij Tutaj