JAPONIA CZY CHINY? CO WYBIERZE POLSKA Jak to zwykle bywa u nas, gdzie horyzont …

Podobne

Udostępnij


JAPONIA CZY CHINY? CO WYBIERZE POLSKA

Jak to zwykle bywa u nas, gdzie horyzont zainteresowania kończy się kilkaset kilometrów poza granicami Polski, całkowicie niezauważony pozostał artykuł ministra spraw zagranicznych Japonii Yoshimasa Hayashi dla Politico. A zasugerował on daleko idące oczekiwania Tokio. Minister Hayashi w tekście „Już czas na pogłębienie współpracy” opublikowanym 5 kwietnia wprost wezwał do zaangażowania kolektywnego Zachodu w Azji Wschodniej, bo jak napisał: „nie można już dłużej omawiać bezpieczeństwa Europy i bezpieczeństwa regionu Indo-Pacyfiku oddzielnie”. Szef japońskiej dyplomacji zaznaczył „naszą odpowiedź na agresję Rosji na Ukrainę, najbardziej godny ubolewania przykład jednostronnej próby zmiany status quo siłą”, co jest wyraźnym sygnałem oczekiwania wzajemności Zachodu na japońskim podwórku.

Szef japońskiej dyplomacji podkreślił znaczenie nie tradycyjnych związków ze Stanami Zjednoczonymi, ale z całym NATO, kładąc przy tym nacisk na współpracę w takich dziedzinach jak cyberbezpieczeństwo, kosmos, dezinformacja oraz kluczowe nowe technologie. To wszystko sfery podduszania Chin. Przedstawiciel Japonii odwołał się też do miłych liberalnemu Zachodowi sformułowań ideologicznych, deklarując, że zależy mu na „utrzymaniu i wzmacnianiu wolnego i otwartego porządku międzynarodowego opartego na rządach prawa” w tym „wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku”.

O tym, że (oraz jak) Japonia radykalnie wybrała stronę w narastającej nowe „zimnej wojnie” pisałem dawno (w tekście z 4 października 2022 roku pt. ”zimnowojenne szablony wobec Azji”), odnosząc się do słów jej ambasadora w RP Akio Miyajima, wprost sugerującego Polakom konieczność decyzji „czyimi przyjaciółmi w Azji chcecie być”. W artykule jego szefa stoi szersza koncepcja nowego bloku geopolitycznego, obejmującego już nie tylko Zachód, a globalną ligę demoliberalną. Tokio raczej nie ogłaszałoby takiej koncepcji, nie upewniwszy się, że jest ona zbieżna z dążeniami hegemona tak rozumianego obozu USA. Byłoby to novum w polityce USA. W czasie pierwszej zimnej wojny budowały one multilateralny, zintegrowany, ideologiczny blok w Europie. W Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej był model osi i szprych: USA nawiązujące dwustronne partnerstwa z państwami nie współpracującymi ściślej ze sobą.

Nie jestem zwolennikiem wpisywania Polski w tego rodzaju politykę blokową. Nasi japońscy partnerzy nie dopowiadają, że ich zaangażowanie na rzecz Ukrainy nie jest altruizmem, lecz niszczeniem potencjału ich własnego sąsiada, uznanego za okupującego japońskie terytorium (Kuryle). Wielki rozwój naszej gospodarki dokonał się w ramach rozbudowanej, wieloaspektowej sieci ekonomicznych połączeń Europy z Chinami. Doceniając zaangażowanie japońskich inwestorów, musimy liczyć się z tym, że nie stanowią oni na razie w tym aspekcie alternatywy dla Polski i Europy. Co jeszcze bardziej znaczące takiej alternatywy ekonomicznej nie zaprezentowały jak do tej pory także Stany Zjednoczone, nawet wtedy, gdy współanimowały inicjatywę Trójmorza z nieskrywanym niemal celem ograniczenia chińskich inicjatyw w naszym regionie. Chińska Republika Ludowa jest jednym z dwóch supermocarstw świata i ciągle zachowuje potencjał konstruktywnego wpływu na sytuację na Ukrainie. Nawet w ten sposób, że powstrzymuje kroki przed eskalacją tej wojny toczącej się tuż u naszych granic.

Dobrze, że w czwartkowym expose ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua zasygnalizowano, iż Polska docenia ten potencjał Chińskiej Republiki Ludowej. Kontrastowało z tym czwartkowe wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego na forum Atlantic Council, które było istną antychińską filipiką stawiającą Pekin obok Moskwy w szeregu „tyranów”, wzywającą do przerywania kooperacji z Chinami, sugerujące łączność między sytuacją na Ukrainie i Tajwanie. Czy rząd Prawa i Sprawiedliwości zmierza do politycznej konfrontacji z Chinami? Czy zamierza angażować Polskę jako stronę w konflikcie w Azji Wschodniej, Południowo-Wschodniej? Które stanowisko rządu PiS jest prawdziwe – to przedstawiane w Warszawie czy to w Waszyngtonie?



Źródło

7 KOMENTARZE

spot_img

Dołącz do
Konfederacji Korony Polskiej

Partia polityczna konserwatywnych tradycjonalistów.
Dla Wielkiej, Dumnej, Suwerennej, Bogatej Polski.
ZOSTAŃ CZŁONKIEM
Możesz zostać również sympatykiem
close-link
Kliknij Tutaj