IRAŃSKO-IZRAELSKIE ARMISTYCJUM? „Iran wymierzył cios w taki sposób by ta eskala…

Podobne

Udostępnij


IRAŃSKO-IZRAELSKIE ARMISTYCJUM?

„Iran wymierzył cios w taki sposób by ta eskalacja dawała maksimum przesłanek do nie wykraczania poza obrany poziom, do uniknięcia masowej izraelskiej odpowiedzi.” – napisałem w zeszłym tygodniu analizując pierwszy w historii bezpośredni atak Teheranu na Izrael sprzed ponad tygodnia. Jednocześnie napisałem, że USA są zainteresowane w zagranie w grę Irańczyków i będą starały się powstrzymać władze Izraela przed eskalującą odpowiedzią. Skuteczności tego oddziaływania dopatrywałem się w uzależnieniu istnienia Izraela od wsparcia Stanów Zjednoczonych i ich bloku, napisałem więc „bardziej prawdopodobne jest, że Netanjahu się ugnie i wielkiej eskalacji nie będzie”. Wygląda na to, że tak właśnie się stało.

Po irańskim ataku izraelscy politycy oraz wojskowi dość buńczucznie zapowiadali odpowiedź. Nastąpiła w piątek. Problem w tym, że Izrael nie skomentował oficjalnie tego, co się stało, co zresztą też można potraktować jako jeszcze jeden krok mający służyć deeskalacji – oficjalne fanfary stymulowałyby Teheran do kolejnej odpowiedzi na odpowiedź. Informacje na temat ataku były więc niejasne i niekiedy sprzeczne. Na początku sugerowano, że miał on kilka celów. Z czasem konkretyzowano, że irańska obrona przeciwlotnicza działała w Tebriz na północy kraju i Isfahanie w jego centrum. Eksplozje miały być słyszalne także w rejonie miasta w prowincji Isfahan – Kahdżawarestan.

Spośród nich Isfahan ma szczególne znaczenie. Symboliczne, bo to pełna zabytków, dawna stolica imperium perskiego w czasach Safawidów. To jednak przede wszystkim ośrodek dużej wojskowej bazy lotniczej, choć, co też znamienne, należącej do zwykłych sił zbrojnych, nie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Bazują tam irańskie samoloty F-14 Tomcats, zakupione jeszcze przed rewolucją islamską Chomeiniego. To także jeszcze ważniejszy ośrodek irańskiego programu atomowego, właściwie jego kolebka. W południowo-wschodniej części Isfahanu znajduje się zakład od kilkunastu lat dokonujący wzbogacania uranu, a więc mający znaczenie nie tylko dla reaktorów energetycznych, ale i potencjalnego kroku w kierunku uzyskania broni jądrowej.

Według Irańczyków ataki miały zostać przeprowadzone przy użyciu małych dronów – kwadrakopterów. Jeśli to prawda, sugeruje to, że atak nie zostały wykonany z Izraela, lecz przez sabotażystów z samego terytorium Iranu. Izraelczycy mogli wykorzystać tu dobre kontakty z Azerami (stanowią większość mieszkańców północnej części Iranu), bądź Kurdami (liczni na północnym-zachodnie kraju), wśród których nie brak separatystów. Osnową kontaktów są bardzo dobre relacje z Azerbejdżanem i dobre z autonomicznym Regionem Kurdystanu w Iraku.

Irańczycy twierdzą, że ich obrona przeciwpowietrzna zneutralizowała wszystkie drony wykorzystane w ataku. BBC twierdzi natomiast, że eksperci od danych Synthetic Aperture Radar (badania powierzchni ziemi przy pomocy specjalnych fal radiowych) wykryli, iż jedno stanowisko systemu S-300 w bazie lotniczej Isfahanu mogło być trafione i uszkodzeń mógł doznać radar obsługujący tę wyrzutnię rakiet ziemia-powietrze.

„The Washington Post”, cytując anonimowego izraelskiego urzędnika, napisał, że atak miał zasygnalizować Iranowi, że Izrael ma możliwość dotarcia do Iranu ze swoją bronią, i został „starannie skalibrowany”. Żydowski radykał, minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Givr określił atak jako „słaby”. Spotkał się z ostrą reakcją lidera głównej partii opozycji Jaira Lapisa, który napisał: „Nigdy wcześniej minister nie wyrządził tak poważnych szkód bezpieczeństwu kraju, jego wizerunkowi i statusowi międzynarodowemu”.

Jednocześnie z czysto symbolicznym atakiem na Iran, Izraelczycy ostrzelali, chyba mniej symbolicznie, szereg stanowisk syryjskiej obrony przeciwlotniczej na południu Syrii. Traktuję to jako element komunikacji strategicznej Izraelczyków w kierunku Teheranu, sprowadzający się do: <>.

Uważam to, za ruch deeskalujący ze strony Izraela. Potwierdzenie tego o czym napisałem – to jest wpływie Waszyngtonu na politykę Tel Awiwu, co za tym idzie także odpowiedzialności USA za to, jakie działania są przez rząd Netanjahu realizowane. Jako potwierdzenie tego traktuję również przegłosowanie dzień po symbolicznym, izraelskim ataku na Iran pakietu pomocy dla niego, Ukrainy i sojuszników azjatyckich. W Polsce koncentrujemy się głównie na Ukrainie, która dostała wsparcie ponad dwukrotnie większe, wobec środków dla Izraela, ale w moim przekonaniu amerykańscy demokraci czekali na ten ruch Izraela potwierdzający podporządkowanie się ramom polityki zagranicznej administracji Joe Bidena, w której nie ma obecnie miejsca na wojnę z Iranem. To porozumienie demokratów i centrowych republikanów, izolujące republikańską prawicę, umożliwiło przegłosowanie pakietu wsparcia. Taki ruch został wykonany, nagroda dla Izraela nadchodzi. Stanowisko władz Ukrainy i jej najbardziej radykalnych sojuszników w Europie, miało chyba mniejsze znaczenie, niż to co zrobił, lub czego nie zrobił Izrael. Potwierdza to także moim zdaniem uwarunkowania, w których Amerykanie nie są gotowi do poważnego zaangażowania do wsparcia dwóch sojuszników na dwóch frontach i czekali na deeskalację sytuacji na Bliskim Wschodzie, przed podbiciem stawki na Ukrainie.

Iran zachowuje spokój, ale wysłał już sygnał, że nie boi się żadnej eskalacji. Generał Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmad Haghtalab powiedział irańskiej agencji Tasnim – „Jeśli fałszywy reżim syjonistyczny chce wykorzystać groźbę ataku na ośrodki nuklearne naszego kraju jako narzędzie, prawdopodobne i wyobrażalne będzie ponowne rozważenie doktryny i polityki Islamskiej Republiki Iranu oraz odejście od wcześniej wydanych stwierdzeń”. To pierwsza w historii deklaracja poważnego przedstawiciela władz Iranu, że państwo to rozważa uzyskanie broni jądrowej. Iran posiada obecnie ilość materiału rozszczepialnego umożliwiającego skonstruowanie kilku bomb atomowych. Obecnie wzbogaca swój uran do poziomu 60 proc., do uzyskania materiału bojowego potrzebne jest przekroczenie 90 proc. Niemniej wielu ekspertów uważa Iran już za państwo „na progu” bycia mocarstwem nuklearnym.



Źródło

spot_img

Dołącz do
Konfederacji Korony Polskiej

Partia polityczna konserwatywnych tradycjonalistów.
Dla Wielkiej, Dumnej, Suwerennej, Bogatej Polski.
ZOSTAŃ CZŁONKIEM
Możesz zostać również sympatykiem
close-link
Kliknij Tutaj