CHINY W EUROPIE Minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó przybył 24 …

Podobne

Udostępnij


CHINY W EUROPIE

Minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó przybył 24 kwietnia do Pekinu. Jego wizyta odbywała się przy okazji celebrowania 75 rocznicy nawiązania relacji dyplomatycznych między Węgrami a Chińską Republiką Ludową. Warto o niej wspomnieć, ponieważ z ust Szijjártó padły deklaracje w kwestii wojny na Ukrainie, zdecydowanie odmienne od deklaracji warszawskich kręgów rządzących.

Szef węgierskiej dyplomacji podkreślał rolę swoich chińskich gospodarzy w zakończeniu wojny na Ukrainie. Oświadczył, że Węgry skłaniają się ku „zaangażowaniu Chin w zapewnienie, aby w końcu powrócił pokój w regionie”. Jak powiedział „musimy głośnie wspierać pokój”. Było to otwarte doszlusowanie przez Węgrów do stanowiska chińskiej dyplomacji, które za priorytet uważa jak najszybsze przerwanie działań wojennych i rozpoczęcie negocjacji pokojowych dwustronnych lub wielostronnych, jako jednym z ich uczestników. Poparcie Węgier dla takiego stanowiska wybrzmiało dość wyraźnie, bowiem Szijjártó krytykował „obóz prowojenny”, który według niego „jest niezwykle głośny, ponieważ wspierają go globalne organizacje pozarządowe i sieci medialne”. Odwołanie do „globalnych organizacji pozarządowych” jest czytelnym odwołaniem do mocarstw zachodnich, które szczególnie skutecznie używają tej formy oddziaływania na politykę wewnętrzną i zagraniczną różnych państw.

O tym, że relacje te nie są jednostronne świadczy fakt, że w ramach ubiegłotygodniowej, pięciodniowej wizyty przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga w Europie, pierwszej od pięciu lat, to Węgry obok Francji i Serbii stały się odwiedzanymi państwami. Wybór Francji jest znamienny. Sugeruje, że Pekin uznał sprawczość i polityczną siłę Paryża, do czego Xi być może przekonała determinacja Paryża w forsowaniu wyższych ceł na samochody elektryczne. To właśnie pod naciskiem Francji Komisja Europejska uruchomiła w październiku wobec Chin kontrolę antydumpingową. Nieprzypadkowo we Francji Xi Jinping spotkał się nie tylko z jej prezydentem Emmanuelem Macronem, ale też przewodniczącą KE Ursulą von der Leyen.

Co ciekawe jednak Xi nie odwiedził Niemiec, które to są głównym przeciwnikiem działań przeciwko chińskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu, niemiecka branża jest bowiem powiązana z nimi silniejszymi więzami kooperacji, a oferta mniej konkurencyjna. Chińczycy celują w sektor „elektryków” niższej i średniej klasy, czyli ten w który celują również Francuzi. Jednak Xi nie chodziło tylko o samochody. W moim przekonaniu chiński przywódca uznał, że w sprawach wielkiej geopolityki, których składową jest konflikt na Ukrainie, Niemcy nie mają ani argumentów (w postaci relewantnych sił zbrojnych), ani wielkiej inicjatywy i woli robienia czegoś innego niż płynięcie z prądem głównego nurtu, co na razie w naszym regionie oznacza politykowanie w ramach agendy Waszyngtonu. Francja natomiast militarne argumenty posiada.

Wizyta w Serbii i na Węgrzech to z kolei gest w stronę wypróbowanych partnerów. Madziarzy nie omieszkali również podkreślić znaczenia jakie ma dla nich gość. Rozwinięto czerwony dywan, a na lotnisku oczekiwał zespół ludowy. Xi spotkał się zarówno z pełniącym reprezentacyjne funkcje prezydentem Tamás Sulyokiem oraz premierem Viktorem Orbánem.

Liderzy państw ogłosili w czwartek podniesienie wzajemnych relacji do poziomu „kompleksowego partnerstwa strategicznego dla nowej ery” co w języku chińskiej dyplomacji oznacza wysoki priorytet relacji dwustronnych. W języku tym wyższy wśród państw europejskich status przydano tylko Rosji. „To pokazuje, że Chiny chcą uczynić Węgry wiodącym krajem, z którym współpracują w Unii Europejskiej. Chcą także, aby Węgry działały jako pomost do dalszych stosunków Chin z UE” – skomentował Yu Jie, specjalistka od chińskiej polityki zagranicznej z czołowego brytyjskiego think tanku Chatham House.

Xi podkreślił, że w Pekinie pamięta się o konsekwentnym wsparciu jakiego Budapeszt udzielał na arenie różnych organizacji międzynarodowych, w tym ONZ i UE, w sprawie Tajwanu i Hongkongu. Obiecywał wsparcie w dziedzinie „czystej energii” i sztucznej inteligencji. Uznał Węgry za rzeczywistego partnera w budowaniu „świata wielobiegunowego”, a więc wymykającego się hegemonii USA i ich „ważną” rolę w formacie współpracy Chin i Europy Środkowowschodniej (14+1), z którego w latach 2021-2022 wycofali się najbardziej proamerykańscy aktorzy – państwa bałtyckie.

Sam Orbán podkreślił, że Chiny były dla jego państwa ważnym wsparciem w „trudnych czasach”, co może być aluzją zarówno do kryzysu finansowego i gospodarczego z 2008 r., za który fideszowska elita obwiniła Amerykanów i zachodnią finansjerę, która według niej dokonała spekulacyjnego ataku na forinta w 2011 r., który przedłużył ten kryzys na Węgrzech (i był jedną z przesłanek nowej polityki zagranicznej„otwarcia na Wschód”) oraz do późniejszych ideologiczno-politycznych nacisków amerykańskich i unijnych elit na Budapeszt.

Premier Węgier wyrażając zadowolenie z chińskich inwestycji i wzywając do ich zwiększenia otwarcie sprzeciwił się forsowanej przez Waszyngton polityce zrywania łańcuchów produkcji z Chinami, hasłom „decouplingu”, „deriskingu”.„Chciałbym zapewnić prezydenta, że Węgry w dalszym ciągu będą zapewniać uczciwe warunki dla chińskich firm inwestujących w naszym kraju i że stworzymy szansę najnowocześniejszym zachodnim i wschodnim technologiom na spotkanie i budowanie współpracy na Węgrzech” – powiedział Orbán. Skonkretyzował, że aspekcie chińskiego wsparcia dla „czystej energetyki” Budapeszt oczekuje inwestycji w sektorze energetyki jądrowej, co jest nadzieją na dywersyfikację technologiczną, wobec oparcia na starych oraz właśnie budowanych blokach energetycznych jedynej węgierskiej elektrowni atomowej w Paks na technologii radziecko-rosyjskiej. Wszystkie te sektory wzajemnego zainteresowania znalazły odzwierciedlenie w kilkunastu umowach dwustrunnych podpisanych w Budapeszcie.
Orbán ocenił też zaangażowanie Pekinu „na rzecz pokoju”, co jest kolejnym sygnałem poparcia Węgrów dla chińskiego stanowiska w sprawie konfliktu na Ukrainie. Premier zadeklarował, że Węgry są gotowe wzmocnić wielostronną komunikację i współpracę z Chinami, gdy w drugiej połowie roku przejmą prezydencję w UE.

Osobista deklaracja Xi Jinpinga, jaka padła w czasie wizyty, powinna przyspieszyć ciągnącą się od lat inwestycję w połączenie szybkiej prędkości do Belgradu, które po serbskiej stronie jest już w znacznie dalszym stadium zaawansowania, jako część globalnej inicjatywy „Pasa i Szlaku”. Węgrom szczególnie zależy na tej inwestycji.

Węgry od lat są w unijnej Europie Środkowej liderem współpracy z Chinami. Chińczycy zainwestowali nad Dunajem i Cisą łącznie 16 mld euro, stając się naczelnym zagranicznym inwestorem na Węgrzech. Każdy, kto był w Budapeszcie bez trudu to dostrzeże, oglądając liczne chińskie „krzaczki” na miejscowych biurowcach.

W grudniu Węgrzy ogłosili, że największy na świecie producent pojazdów elektrycznych, chińska firma BYD, otworzy swoją pierwszą europejską fabrykę produkującą pojazdy elektryczne właśnie w ich kraju, w Segedynie. W 2022 r. eksport chińskich samochodów elektrycznych wzrósł o 89 proc. i zbliżył się do poziomu 1 mln pojazdów. Do 2025 r. udział chińskich samochodów w rynku UE osiągnie prawdopodobnie 15 proc. Macron myśli o wybudowaniu celnego muru antychińskiego, tymczasem Chińczycy już planują produkcję opartą na swojej technologii za tym murem. I Węgry będą tymi, którzy odetną swoje kupony od tej produkcji. W Debreczynie chiński CATL buduje już za 7,3mld euro zakład produkcji baterii samochodowych, która będzie największą tego typu fabryką w Europie. Chcą z niej korzystać i europejscy potentaci jak Volkswagen, Mercedes Benz i Stellantis.

Można stwierdzić, że Węgry pod rządami Fideszu prowadzą wprost odwrotną politykę zagraniczną niż Polska. Zasadza się ona na przekonaniu, że nie istnieje nieuchronne zagrożenie zniszczenia państw Europy Środkowej przez mocarstwa Eurazji, a eskalacja konfliktów między nimi a pragnącym utrzymać globalną hegemonią mocarstwem zza oceanu napędzana jest przez dążenia obu stron i racje po różnych stronach się rozkładają. Węgierski rachunek wynika też z kalkulacji równowagi sił. W Budapeszcie wyraźnie sądzą, że Zachód nie rozstrzygnie wojny na Ukrainy rozbiciem, czy chociażby znacznym obniżeniem siły i znaczenia Rosji i w końcu dojdzie do jakiejś formy kompromisowego modus vivendi na gruzach buforowej Ukrainy, a Moskwa pozostanie w dłuższej perspektywie uczestnikiem polityki europejskiej.

W szerszym wymiarze, na Węgrzech rozpowszechnione jest przekonanie, że hegemonia USA jest nie do utrzymania, świat będzie wielobiegunowy, a sytuacja w całej Europie w większym stopniu kształtowana będzie przez relacje kontynentalne z Azją. Węgierska elita rządząca stara się uprzedzać zmiany, by kontrolować ich skutki w możliwie największym stopniu i wyciągnąć z nich maksymalne korzyści dla swojego państwa.



Źródło

6 KOMENTARZE

  1. Super tekst 👌 bardzo fajnie się czyta. Takie małe Węgry mogą prowadzić rozumną politykę międzynarodową a nasz kraj jak zwykle klapki na oczach i patrzą w Jankesów jak w święty obrazek 🤦🤦🤦 zero walki a cokolwiek innego, żenujące……. Dziękuję za merytoryke 🫡 i czekam na więcej

  2. Po blokadzie Kanału Sueskiego przez kontenerowiec Evergreen wócił na krótko temat transportu kontenerów z Chin kolejom z centrum rozładunkowym w Polsce. Transport dużo szybszy, bezpieczniejszy od obecnego drogą morską. Dodatkowo ogromne korzyści dla Polskiej gospodarki. Tylko jest jeden problem. Port w Hamburgu i interesy Niemiec. Być może kiedy w Polsce zaczną rządzić osoby którym będzie zależało na rozwoju kraju i służbie Narodowi polskiemu temat budowy nowego „Jedwabnego szlaku” znowu powróci…

spot_img

Dołącz do
Konfederacji Korony Polskiej

Partia polityczna konserwatywnych tradycjonalistów.
Dla Wielkiej, Dumnej, Suwerennej, Bogatej Polski.
ZOSTAŃ CZŁONKIEM
Możesz zostać również sympatykiem
close-link
Kliknij Tutaj